"Świat Zofii"
Jostein Gaarder
Książka, na którą polowałam kilka miesięcy. Rzadko kiedy książka tak zainteresowała mnie wyglądem. Postanowiłam za wszelką cenę ją przeczytać, myślałam, że odnajdę się w filozofii (naprawdę tak myślałam?). Podzielę utwór na trzy części, mianowicie fabułę, dialogi i część filozoficzną. Łatwiej mi będzie opisać to wszystko osobno.
Młoda dziewczyna Zofia dostaje tajemnicze listy dotyczące filozofii, nieznajomy nauczyciel wprowadza ją w tajniki sztuki myślenia. Na początku przez słowo pisane - potem osobiście.
Zamiar autora to wytłumaczenie historii filozofii laikowi - osobie, której trzeba opisać wszystko "łopatologicznie". Nawet, nawet wyszło. Niektóre rzeczy nie są opowiedziane interesująco, w niektórych czegoś brakuje. Momentami ijakie tłumaczenie, jestem pewna, że to samo mogłabym znaleźć w google bez kupowania książki.
Nie ukrywam, nie jestem fanką filozofii, filozoficznego myślenia, nie trafia do mnie to wszystko, to dla mnie po prostu bełkot. Niestety po przeczytaniu tej książki to się nie zmieniło.
Część filozoficzna, choć nudziła, wydaje mi się, że jest nieźle napisana.
Druga rzecz, o której warto wspomnieć, to fabuła związana z Zofią i jej życiem. Wkrada nam się tutaj mała intryga, Zosia dostaje kartki, które nie są adresowane do niej, ma dziwne przygody, znajduje tajemnicze lustro. Czytelnik rzeczywiście zastanawia się, o co może chodzić. Zdecydowanie najlepsza część książki, jednak i ją mogę co najwyżej ocenić nieźle.
Zakończenie fabuły jest interesujące, niespodziewane (przynajmniej ja takiego się nie spodziewałam). Domyślam się, że będzie miało tak samo wielu fanów, jak i osób, którym się nie podobało. Mnie nieco rozczarowało.
Trzecia część, którą specjalnie zostawiłam na koniec to dialogi. Litości, czy naprawdę rozmowy matki z córką ograniczają się do "ależ, Zofio!" i "co na obiad"? Czy naprawdę rozmowy dwóch koleżanek są tak drętwe? Jaka normalna nastolatka każe swojej mamie wyjść z pokoju, kiedy ta składa jej życzenia urodzinowe? Rażące, okropne dialogi (można powiedzieć, że przerywniki między kolejnymi filozoficznymi listami). Nie da się czytać ich bez zgrzytania zębami.
Moja ocena: 5/10.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz