czwartek, 28 czerwca 2012

stosik nr 2 + dwie książki ekstra

       Przepraszam za jakość zdjęcia, nie dość, że jest zrobione telefonem, to jeszcze w świetle lampki. 

     Dzisiaj wybrałam się Carrefoura i okazało się, że jest OGROMNA dostawa książek. Niestety moje fundusze było nieco ograniczone, ale pozwoliłam sobie na kilka pozycji.
     Książka na samym i dole i dwie które określiłam jako "ekstra" są książkami z wrocławskiej biblioteki. (wyjaśniam: określenia "ekstra" użyłam nie dla podkreślenia ich wspaniałości, ale dlatego, że zdjęcia ich okładek będę musiała znaleźć w internecie i wkleić, ponieważ pozostały we Wrocławiu).

Od góry:

(pozwolę sobie na opisy oficjalne książek)

1. Erica Spindler - "Złodziej tożsamości" - Mary Catherine Riggio przeżywa fatalny okres. Jej narzeczony ginie w tajemniczych okolicznościach tuż po uroczystym przyjęciu zaręczynowym. Wkrótce zostaje zabity także jej kuzyn Tommy.

Policja znajduje zwłoki młodego informatyka, któremu ktoś skręcił kark i prawdopodobnie zabrał komputer. Lista ofiar pozbawionego skrupułów mordercy wydłuża się, a śledztwo wciąż tkwi w miejscu. Komisarz Kitt Lundgren oraz jej partnerka Mary Catherine Riggio z Wydziału Zabójstw w pościgu za bezwzględnym psychopatą wkraczają do świata wirtualnej rzeczywistości. Tu nigdy nie wiadomo, kto jest kim i kogo właśnie obserwuje.


2. Alice Sebold - "Szczęściara" - Historia brutalnego gwałtu, jakiego ofiarą padła w wieku osiemnastu lat autorka książki, Alice Sebold, będąc studentką Uniwersytetu Syracuse. Opowieść o tym, jak z trudem budowała nowe życie, jak dzięki niezwykłemu hartowi ducha, uporowi i zawziętości udało się jej przetrwać załamanie psychiczne oraz doprowadzić do ujęcia i skazania na wieloletnie więzienie sprawcy gwałtu. Skutki dramatycznych przejść trwały przeszło 10 lat. Alice przezwycięża je dzięki kontaktowi z innymi poszkodowanymi oraz opublikowaniu wyznania w "The New York Times Magazine".
 
3.  Mieszko Zagańczyk - "Allah 2.0" - Rok 2072. Można jeździć na wypożyczonym klonie. Można spędzić swoje życie w wirtualnym świecie. Można być zdrowym, szczęśliwym i zadowolonym. Pod warunkiem jednak, że nie włamujesz się na serwery rządzących potentatów. Pod warunkiem, że nie szukasz największej relikwii chrześcijaństwa XXI wieku — dłoni Jana Pawła II… Po dwóch światowych rewolucjach państwa narodowe i demokratyczne odeszły w przeszłość. Panuje totalitaryzm: religijny, polityczny i korporacyjny. A nad wszystkim czuwa Allah 2.0.

4. Rosie Rushton -" Miłość, kłamstwa i Lizzie"Jaki obraz ukazałby się naszym oczom, gdyby życiowe i miłosne kłopoty młodych bohaterek "Dumy i uprzedzenia" Jane Austen przenieść w wiek dwudziesty pierwszy?
Pani Bennet odziedziczyła znaczną sumę pieniędzy, wystarczającą by wraz z rodziną mogła zamieszkać w takim otoczeniu, o jakim zawsze marzyła. Jej córki nawet się nie obejrzały, kiedy w nowym miejscu wciągnęło je życie towarzyskie, przyjęcia i atrakcje. Ale Lizzie i jej siostry szybko zauważyły, że pod tą piękną podszewką kryją się rozmaite intrygi i zaciekła rywalizacja.

5. Dorota Wellman i Janusz Leon Wiśniewski - "Arytmia uczuć" - Znakomita książka napisana w formie wywiadu–rzeki. Janusz Leon Wiśniewski odpowiadał na intrygujące – czasami trudne, często dowcipne, ale zawsze dotyczącego tego, co w życiu najważniejsze – pytania, które zadawała mu Dorota Wellman. I tak powstała sentymentalna i fascynująca podróż po rozmaitych miejscach i momentach życia Autora, a przede wszystkim po jego świecie emocji. Dowiemy się, co jest dla J.L. Wiśniewskiego istotne, jaką rolę odgrywa w jego życiu samotność, smutek, miłość, nauka i praca, a także kim są dla niego kobiety i co znaczą związki z nimi. Wspomina razem z Dorotą Wellman swoje dzieciństwo, czasy szkolne i studenckie, rodzinę, pierwsze miłości, ważne przyjaźnie, Polskę swojej młodości oraz Nowy Jork. Ujawnia również koleje swojej kariery zawodowej i przyczynę wyjazdu za granicę oraz to, co czuje, będąc emigrantem. Zdradza także tajemnice powstania i popularności swoich książek. Poza tym – jak w każdej książce J.L. Wiśniewskiego – solidna dawka naukowej wiedzy podana w erotyczno-poetyckiej formie. 

I moje zdobycze biblioteczne:

6. Marian Bielicki - "Zapomniany świat Sumerów" -
Popularno-naukowe kompendium współczesnej wiedzy o Sumerze - jednej z najstarszych cywilizacji i państwowości. Autor relacjonuje historię odkryć archeologicznych, rekonstruuje dzieje zaginionej dawno kultury, opierając się na dawnych i nowych pracach badaczy tej dziedziny. Szkicuje historię walk i przewrotów politycznych, dzieje antagonizmów między miastami Sumeru i ich władcami, świat wierzeń i mitów sumeryjskich, obraz życia codziennego, norm społecznych i moralnych, stosunków rodzinnych, sądownictwa i handlu.

 7. Olga Drewnowska - Rymarz i Zuzanna Wygnańska - "Ludy Mezopotamii" - tu opis mój, ponieważ nigdzie innego nie znalazłam: książka to piękne kompendium, bogato ilustrowane, właśnie kończę je czytać i na dniach pojawi się recenzja.

8. Krystyna Łyczkowska i Krystyna Szarzyńska - "Mitologia Mezopotamii" -
Jedna z książek serii „Mitologie Świata” Wydawnictwa Artystycznego i Filmowego. Znajdziemy w niej informacje na temat mitologii Mezopotamii. 

 

środa, 27 czerwca 2012

7. Hakan Nesser - Drugie życie pana Roosa

"Drugie życie pana Roosa"
Hakan Nesser

     Drugi raz mam już w rękach książkę z Czarnej Serii. Tym razem jest ona nie Camilli Lackberg, a szwedzkiego pisarza - Hakana Nessera.
    Zastanawiałam się, czy moje ponowne spotkanie ze skandynawskimi kryminałami będzie owocne. Czy było?

  Trudno mi opisać tę książkę, i nie wiem dlaczego. Pierwsza część książki opowiada o tytułowym bohaterze - Valdemarze Roosie i młodej narkomance Annie.
Stary pan Roos nie chce już żyć tak jak żył do tej pory, chce coś zmienić, a udaje mu się to, kiedy wygrywa w totolotka. Wreszcie może zrealizować swoje plany. Nie, pan Roos nie dzieli się pieniędzmi z żoną, ba, on jej nawet o nich nie mówi! Za to kupuje chatkę w lesie, która jest jego tajemnicą. Zwalnia się z pracy i zamiast do niej, jeździ do lasu, do swojego nowego domku. Aby jednak żona nie nabrała podejrzeń i nie zaczęła mu suszyć głowy, jeździ tam tylko w godzinach pracy, wieczory i weekendy spędza w domu, męcząc się straszliwie.   
      Tymczasem z ośrodka dla narkomanów ucieka Anna Gambowska, błąka się po lesie, przeżywa atak zboczeńca, aż w końcu znajduję pustą chateńkę. Postanawia się tam zatrzymać.  Zmęczona dziewczyna, odpoczywa w domku jakiś czas, a przebywając rankiem na podwórzu zauważa intruza, nikogo innego jak pana Roosa. Nie ma jak uciec, ponieważ w środku zostały wszystkie jej rzeczy. Zdolna Anna zauważa, że intruz wyjechał i powraca do chatki, a po kilku dniach zaczynają ze sobą korespondować, aż wreszcie spotykają się twarzą w twarz.
  Wynika z tego wielki galimatias, bowiem Anna wplątuje Valdemara Roosa w wielkie kłopoty, a nawet... morderstwo.

     W drugiej części książki pojawia się inspektor Barbarotti, który spadając z dachu nieszczęśliwie złamał sobie nogę, i teraz zamiast pracować, musi leżeć wśród chorych. Jednak nawet w szpitalu nie ma spokoju, bowiem przychodzi do niego pielęgniarka - niejaka pani Roos, i prosi go o pomoc. Mówi, że zaginął jej mąż Valdemar Roos.
    Barbarotti nie za bardzo chce się tym wszystkim zajmować, i prosi kobietę, aby udała się na posterunek i powiadomiła o zaginięciu (czego jeszcze nie zrobiła). Potem jednak zaczyna bardzo interesować się tym wszystkim, i razem ze swoją przyjaciółką z policji próbuje rozwikłać sprawę pana Roosa. A sprawa taka łatwa nie jest. Mogę stwierdzić, że z każdą stroną Barbarottiemu wszystko jeszcze bardziej się gmatwa.

    Z jednej strony widzimy Annę i Valdemara (także to, co robią w czasie kiedy wszyscy ich szukają), z drugiej strony Barbarottiego, dla którego niepojęte jest zniknąć bez słowa.

   Książka bardzo przyjemna, na ciepłe, wiosenne wieczory, i na te upalne, letnie. Opowieść relaksująca, skłaniająca do myślenia, co będzie dalej. Pierwsza część jest bardziej obyczajowa niż kryminalna, ale mnie to pasowało.

Jedna rzecz, która bardzo mi się nie spodobała i zepsuła wszystko - ZAKOŃCZENIE. Tak, jak cała książka bardzo mi się podobała, tak koniec, jak dla mnie, tragiczny. Nienawidzę zakończeń, które nie są zakończeniami. Nienawidzę TAKICH zakończeń. Okropne.

Moją oceną dla tej książki miało być 8/10, bowiem uważałam ją za bardzo dobrą. Dopóki nie przeczytałam zakończenia. Teraz tylko 7/10.
  

wtorek, 26 czerwca 2012

6. Michael Byrnes - Święte kości

"Święte kości"
Michael Byrnes

     Muszę się przyznać, że pierwszy raz o tym autorze słyszę, o książce również. Wcisnęła mi ją pani z biblioteki. Mimo wszystko postanowiłam ją przeczytać, skoro już jest u mnie.
    Spodobała mi się bardzo okładka, szczególnie tło koloru zielonego :-)
  
   Książka jest przedstawiania jako thriller religijny. Otóż cała zabawa zaczyna się, kiedy z grobowców znajdujących się pod Wzgórzem Świątynnym zostaje skradzione ossuarium. Ale dlaczego i po co ktoś miałby kraść skrzynkę z ludzkimi kośćmi?
   Te właśnie kości, które według napisu miały należeć do Józefa z Arymatei, mogą należeć do Jezusa Chrystusa.
  Kradzież ossuarium skutkuje zaostrzeniu się konfliktu dwóch państw - Izraela i Palestyny, a kości trafiły aż do Watykanu, pod skrzydła pani genetyk Charlotte.

   Z każdą stroną książki Charlotte coraz bardziej zagłębia się w badania kości i odkrywa coraz to dziwniejsze fakty, których kompletnie się nie spodziewałam, autor wszystko zebrał spójnie i logicznie. Nie ma niedomówień, nie ma błędów (chociaż jeżeli by takie były ze strony genetyki, i tak bym nie wiedziała, bo się na tym nie znam).

Ale niestety, kości to nie jedyny problem pani genetyk - jest nim też nieco natrętny adorator - morderca.

 M. Byrnes musiał dysponować naprawdę wielką, wielką wiedzą na przeróżne tematy, bowiem nie tylko genetyką i religią zajmuje się w tej książce, a i polityką czy stosunkami międzynarodowymi.
  Co do końcówki jednak mam małe zastrzeżenia, uważam, że autor mógł je bardziej rozwinąć.

    Cała książka na swój sposób, jest bardzo tajemnicza, nic nie jest podane na tacy, a wszystkiego musimy się domyślić. Możemy czasami czuć się zmyleni, możemy iść złym tropem, bo przecież nigdzie nie jest powiedziana prawda, jej możemy się jedynie domyślać...

Książkę łatwo i przyjemnie się czyta, jest napisana wprawną, utalentowaną ręką. Bardzo mi się podobała.

8/10

poniedziałek, 25 czerwca 2012

5. Camilla Lackberg - Fabrykantka aniołków

"Fabrykantka aniołków"
Camilla Lackberg

     Z Panią Lackberg miałam do czynienia po raz pierwszy, mimo, że "Fabrykantka aniołków" jest najnowszą częścią jej sagi kryminalnej, nie czytałam części poprzednich. A szkoda, bo czytając tę książkę miałam ochotę tylko na więcej i więcej.

    Zgrabne połączenie kryminału i obyczaju. Mimo, że nie czytałam poprzednich części, nie byłam zagubiona i zawsze wiedziałam o co chodzi.

   O co może chodzić, jeżeli nagle cała rodzina zniknęła od stołu? Niewątpliwie coś musiało ich odciągnąć, ale na tak długo, że już nigdy ich nie zobaczono?
Jedyną osobą, która nie została zaginiona była Ebba, która w czasie zniknięcia rodziny miała tylko roczek.

   Mamy czasy obecne, Ebba jest dorosłą kobietą, mężatką. Życie ma w swoich rękach i razem z mężem wykupują jej stary dom - tak, właśnie ten, w którym zniknęła cała jej rodzina. Mają zamiar odrestaurować budynek. Niestety nie za bardzo im to wychodzi, bo w grę wplata się niestety zamach na ich życie, a nawet kilka zamachów...
 Policja zaczyna się znowu interesować starym domem, i postanawia odkryć ciążącą na nim zagadkę. Potrzebuje do tego ponownego przesłuchania świadków - jedynych chłopców, którzy zostali na wyspie, kiedy rodzina zniknęła.

  Co wspólnego ma z tym tytułowa fabrykantka aniołków, że śledzimy losy jej, jej córki i wnuczki?
Tę zagadkę pozostawię w całości Wam, czytelnikom.

    Książkę czyta się z zapartym tchem, można ją dosłownie pochłonąć. Dużo daje kwestia atrakcyjnego wydania. W każdą następną stroną chce się więcej i więcej. Taka właśnie powinna być książka kryminalna.
Rozwiązanie zagadki nie przychodzi łatwo, wszystko jest zagmatwane, nie wiadomo, kto kłamie, a kto mówi prawdę.

  "Fabrykantka aniołków" wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, nie spodziewałam się aż tak dobrej lektury. Mnóstwo zagadek i zastanawiania się, a także odpoczynek przy czytaniu wątku obyczajowego.

Zdecydowanie polecam.
8/10



piątek, 22 czerwca 2012

stosik nr 1

   


     Nowy stosik książek mi się nazbierał, pozycji wypożyczonych z biblioteki, napożyczanych od ludzi czy zakupionych.
    Część z nich to książki, na które polowałam nawet kilka miesięcy, część to dla mnie zupełna nowość i ciekawe, jak sobie z nimi poradzę.



1. Karen Blixen - "Pożegnanie z Afryką" - wydaje mi się, że nawet powstał film na podstawie tej książki, powieść autobiograficzna, moja własność.

2. William King - "Zabójca smoków" - to będzie moje kolejne spotkanie z fantastyką Warhammera.

3. Stephen King - "Regulatorzy" - mam nadzieję, że jak każda książka Kinga zachwyci mnie pomysłem.

4. Stephen King - "Nocna zmiana" - wystarczy
przeczytać zdanie wyżej :) Z tego co wiem, są to opowiadania.

5. Howard Phillips Lovecraft - "Szepczący w ciemności" - miałam już styczność z tym autorem i wydaje mi się, że czytanie tej książki będzie czystą przyjemnością.

6. Jerome Delafosse "Krwawy krąg" - książkę pożyczył mi mój brat, chociaż nigdy wcześniej niczego o niej nie słyszałam, jestem bardzo ciekawa, nie wiem, czego się spodziewać.

7. Stephen King "Serca Atlantydów" - patrz: punkt 3.

8. Seweryna Szmaglewska - "Dymy nad Birkenau" - wiem, że będzie to lektura dość ciężka, na której będę się musiała bardzo skupić.

9. Michael Byrnes - "Święte kości" - thriller religijny, to dla mnie nowość, jestem zaintrygowana (także okładką).

10. Jostein Gaarder - "Świat Zofii" - czekałam na tę książkę kilka ładnych miesięcy, ponoć idealnie wprowadza w świat filozofii.

11. Hakan Nesser - "Drugie życie pana Roosa" - książka kryminalna z serii "Czarna Seria", autora skandynawskiego, ciekawe, co z tego wyniknie.

12. Camilla Lackberg - "Fabrykantka aniołków" - moje pierwsze spotkanie z tą autorką, saga kryminalna ("Czarna Seria").

środa, 20 czerwca 2012

4. Bernard Cornwell - Excalibur

"Excalibur"
Bernard Cornwell

    Po sukcesie dwóch poprzednich części, nie mogłam pozwolić sobie na odpuszczenie trzeciej - ostatniej i decydującej. Zżerała mnie ciekawość, co też stanie się z Arturem i Ginewrą, jak tam Lancelot? Chcę wiedzieć więcej o Merlinie i jego pomocnicy Nimue! Tak, było wiele wątków, o których musiałam wiedzieć, jak się skończyły.

     W porównaniu z dwiema poprzednimi częściami ta jest najbardziej żywa, dzieje się w niej najwięcej. Może nie jest na tyle dopracowana, co "Nieprzyjaciel Boga" (część druga), ale nie mogę narzekać.

   Któż okazał się wiernym sługą, a kto zdrajcą? Łatwo się domyślić, że nie Derfel. A może? Kto wie...
W tej części uwaga skupiona jest przede wszystkim na wojnie prowadzonej przez Artura i niechęci ludzi do młodego króla - Mordreda. Widzimy także, tak jak w poprzedniej części, rozpowszechniające się chrześcijaństwo. A co z Merlinem? Nie musicie się martwić, i ten wątek zostanie wyjaśniony.

      Wojna... to coś, czego Artur nie lubi. Co z tego? Musi walczyć, musi bronić się i wydrzeć innym zwycięstwo. I tak trzymać! Autor nie szczędzi opisów rzezi, odpoczynków po bitwie, czy jakichkolwiek innych informacji. Czytelnik może się idealnie wczuć, to bardzo ważne.
     Co słychać u niezbyt lubianego króla Mordreda? Mordredowi niestety (ciekawe dlaczego...) nie spodobał się pomysł zastąpienia go innym mężczyzną, więc zbuntował się przeciwko Arturowi, i razem ze swoim diabelskim charakterkiem zbudował niesamowitą intrygę. Co na to Artur? Ujawnię tylko, że dużo, dużo krwi się przeleje przez młodego króla...

     Czy mężczyzna jest w stanie swojej ukochanej wybaczyć wszystko? Ale jak możemy zdefiniować "wszystko"? Zdradę, opętanie, chorobę? Może opuszczenie go czy cokolwiek innego?
   Zostajemy postawieni przed problemem, czy Artur powinien wybaczyć Ginewrze, to co zrobiła, i kiedy w końcu dowiemy się, jaka była jego decyzja, czy była ona słuszna?

   Wątek który mnie troszkę rozczarował to wątek Merlina. Nie dlatego, że był słabszy, odbiegał od książki, czy cokolwiek innego... Był po prostu smutny. Nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś innego.
  Ale tutaj następny plus - postać Nimue! Zdążyłam znienawidzić tę postać, zdążyłam ją przekląć. Jest jedną z najlepiej przedstawionych postaci w całej trylogii. Wątek jej i Merlina, to jest to!

   Podsumowując książka lepsza od poprzednich części. Może nie jest dopracowana na ostatni guzik, ale nie brak w niej niczego - dynamiki i ciekawych wątków, takich jak wojna czy miłość. Bardzo umiliła mi czas.

Po przeczytaniu wszystkich trzech części bardzo zauważalnie zżyłam się z bohaterami, to jest coś, co rzadko mi się zdarza i za to autor u mnie zapunktował. Byłam z Arturem czy Derflem całe jego życie, dotykałam stron tak jakbym dotykała ich umysłów, i jestem dumna, że mogłam zapoznać się z takimi postaciami. Co tam zapoznać! Poznałam je z każdej strony, niektóre znienawidziłam, niektóre pokochałam. Obok tej trylogii nie da się przejść obojętnie.

Moja ocena 8/10

3. Berdnard Cornwell - Nieprzyjaciel Boga

"Nieprzyjaciel Boga"
Bernard Cornwell

     Oto przede mną druga część trylogii Cornwella! Czy okaże się lepsza od części poprzedniej, czy będzie tylko niepotrzebnym przedłużeniem?

   W części drugiej uwaga skupiona jest przede wszystkim na religii - jest jej mnóstwo, pokazanej w każdy możliwy sposób - szukanie trzynastu skarbów Brytanii (przez Merlina oczywiście), obrzędy pogańskie, które zaczynają zanikać z powodu rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa, a i pewien bardzo interesujący kult bogini Izydy. Czy taka dawka religii w każdej możliwej formie jest łatwa do przełknięcia?

   Na szczęście, tak. Jedna z rzeczy, za którą bardzo chwalę autora to właśnie wątki religijne, tu mi ich nie brakuje i jest to zdecydowanie mocna strona książki. Nawet jeżeli czytelnik jest znudzony jakimiś głupimi skarbami albo zadaje sobie pytanie po kiego grzyba musi tyle wiedzieć o poganach, jestem pewna, że zainteresuje się tajemniczą Izydą.

  Utwór jest na pewno o wiele bardziej dynamiczny i dopracowany niż poprzednia część, widać, że Cornwell miał konkretny pomysł i nie bał się go realizować.

   W części drugiej nie da się nie zwrócić uwagi na wprost fenomenalnie zarysowane postacie - Derfla, Artura, Lancelota, Ginewry... mogę tak wymieniać bez końca.
  Wielki, wielki plus za pokazanie silniejszej strony Artura, o ile w pierwszej części był on spokojny i zrównoważony, o tyle teraz porządnie się rozhulał. Bardzo dobry portret męża stanu, osoby sprawiedliwej i pogodnej, wielkiego wojownika.
 
   Ginewra, rudowłosa piękność, na jej widok mężczyźni miękną, która z nas by tak nie chciała? Ale nie to urzekło mnie w tej postaci, a jej spryt i mądrość. Były też cechy, których w niej nie cierpiałam, jak chociażby upór czy wygórowana ambicja.
  Mówi się, że jeżeli postać z książki lub filmu wywołuje w nas silne emocje, nie cierpimy jej lub kochamy ją to wtedy właśnie jest dobrze przedstawiona.
  Postacie z "Nieprzyjaciela Boga" niewątpliwie wywołują wiele emocji i jest to następny plus.

      Oprócz skupiania się na losach książkowych bohaterów, którzy z biegiem czasu (stron) stają się naszymi przyjaciółmi lub wrogami, obserwowania jak to świat się zmieniał, a chrześcijanie domagali się wszystkiego, co najlepsze zobaczymy Brytanię w V wieku. Brytanię mroczną, Brytanię straszną, Brytanię krwawą, pełną tego samego zła, co w poprzedniej części książki.

    Bitwy, bitewki, wojenki - tego nie brakuje! Artur nie próżnuje, wysyła swoich wojów na coraz to nowe potyczki, a Ci wracają... no właśnie? Z tarczą, czy na tarczy?
Polecam przeczytać - przekonacie się.

Książka lepsza od poprzedniczki, stawia poprzeczkę nieco wyżej.

Moja ocena 7/10
  

wtorek, 19 czerwca 2012

2. Bernard Cornwell - Zimowy monarcha

"Zimowy monarcha"
Bernard Cornwell

  "Zimowy monarcha" jest to pierwsza część trylogii arturiańskiej - opiera się ona na legendzie o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu.
  Tutaj niestety okrągłego stołu nie zobaczymy, co zatem możemy ujrzeć? Intrygi, intrygi i jeszcze raz intrygi! Mocno okraszone pieniędzmi, chęcią władzy i namiętnościami. Romanse, wojny, a wśród tego wszystkiego - jednego człowieczka, który chce sprawiedliwości na świecie.

  Narratorem powieści jest mnich, Derfel, który przez swoje najpiękniejsze lata służył Arturowi, Opowiada on o wszystkim ze swojego punktu widzenia.
V wiek, poganie, bitwy i dużo, dużo pitnego miodu. Burdy, gwałty, prośby do króla... Jakiego króla? Król jest stary, schorowany i martwi się tylko posiadaniem potomka. Przed śmiercią dopina swego - jego następcą ma być Mordred, który rośnie w brzuchu jednej z kobiet.
  
     Kiedy wszystko staje się trudne do wytrzymania, kiedy czasy stają się jeszcze cięższe wszyscy czekają na Artura i Merlina. Ten pierwszy pojawia się w końcu i przysięga obronić Brytanię, a o tym drugim ani widu, ani słychu.
Artur, jak widać na pierwszy rzut oka, to osoba spokojna, zrównoważona, nie ma chęci do bałamucenia dziewek, picia zbyt dużej ilości miodu czy pojedynków na włócznie. Z takim władcą tylko żyć, nie umierać.

Derfel, młody chłopak, wierny swojemu panu, trochę wystraszony swoimi obowiązkami, z roku na rok odkrywa jakim dobrym wojem jest. A i Merlin w końcu zaszczyca nas swoją osobą. Ciut złośliwy, ciut nieczuły, ale to w końcu Merlin, najlepszy na świecie druid.

   Cała książka to mnóstwo wątków, które łączą się ze sobą i tworzą misterną pajęczynę powieści. Wszystko opiera się na władaniu Brytanią, i z tym właśnie wszystko jest związane. Artur doprowadza do wojny, odrzucając piękną księżniczkę Ceinwyn dla rudowłosej, nieposkromionej Ginewry. Zaczyna się zabawa!

Krew, flaki i inne obrzydliwości wydzierają z kartek powieści. Miłość, szczęście... nic nie jest nieskalane, zawsze popełnia się błędy, Wszystko jest brudne i źle się kończy, a co najlepsze, to wszystko brzmi jak najbardziej realnie. Nic nie jest przerysowane, cukierkowe.

Mimo, że książka jest bardzo ciekawa, dość ciężko się ją czyta, niektóre opisy nużą. Nie umiem zdefiniować czego, ale czegoś mi brakuje. Na pewno nie tajemniczości i pewnego rodzaju mroku, bo tym powieść aż "ocieka". Niemniej jednak mogę ją polecić wszystkim osobom, które interesują się historią i mitami oraz fanom bitew i intryg.

Piękny obraz dawnej Brytanii, ale to co naprawdę mi się spodobało to pokazanie pogańskich rytuałów. Jest ich bardzo dużo i osoba, która się nimi interesuje będzie miała istny Eden.

Polecam, 6/10.

1. Carlos Ruiz Zafón - Gra anioła

"Gra anioła"
Carlos Ruiz Zafon

     Do moich rąk niedawno wpadła książka legenda jednego z najlepszych hiszpańskich pisarzy.
    Utwór liczący ponad 600 stron zdążyłam przeczytać w trzy dni.
Po uprzednim przeczytaniu "Cieniu wiatru" tego samego autora liczyłam, że "Gra anioła" będzie czymś zupełnie innym. Czy się przeliczyłam?

    Nazywana fenomenem, klasą samą w sobie i przepięknym obrazem Barcelony. Każdy słyszał o "Grze anioła". Wyzwala różne emocje, od wzruszenia po strach i złość, ale nie da się obok niej przejść obojętnie. Ja także nie umiałam.
   Książka jest pięknym obrazem Barcelony w latach dwudziestych dwudziestego wieku, urzekające opisy, sprawiające, że mamy ochotę pojechać tam natychmiast.
Nie da się nie zauważyć, że autor pięknie wyraża się o książkach i przedstawia nawet wiekową księgarnię, w której na pewno każdy miłośnik literatury chciałby się choć raz znaleźć.
   Fabuła utworu "kręci się" wokół dwóch bohaterów - Davida, pisarza - marzyciela, i Andreasa Corelli - tajemniczej postaci, której znakiem rozpoznawczym jest anioł. Nie brakuje także postaci, które nadają temu wszystkiemu trochę blasku, chociażby Isabella, niesforna, młoda dziewczyna, która chce dojść do upragnionego celu.
 
  Na tyle, na ile pierwsza połowa książki podobała mi się, druga o wiele mniej. Zostaje nam przekazana tajemnica, którą my, czytelnicy, musimy rozwikłać. Trudzimy się, męczymy, a to się wikła i wikła jeszcze bardziej, co mamy, biedni, począć? Z nadzieją, że autor, jako jedyna osoba świadoma, ujawni nam wszystko w pewnym momencie brniemy dalej i dalej. Ale zaraz... o co chodzi? Tu nic się nie wyjaśnia, to się miesza jeszcze bardziej!

    Poznajemy młodego chłopaka imieniem David, który całe swoje życie wiąże z pisaniem, i jego wielbiciela, Andreasa Corelli, który jest dziwnie niepokojącą postacią. Ten oto osobnik wprawiający nas w dziwnego rodzaju zainteresowanie, proponuje młodemu Davidowi napisanie książki za sto tysięcy franków i wyleczenie go z choroby. Tamten zgadza się, czego są później niezbyt ciekawe konsekwencje, bowiem do książki wdziera się siła nadprzyrodzona! A może ona była tam od początku...?

Mimo wielu wątków pobocznych, tak naprawdę wszystko kręci się wokół oferty Corelliego. Nie możemy uwolnić się od myśli - czy David napisze tę książkę, czy nie? Bo chłopak wcale się tak do tego nie kwapi, jak na początku. Bardziej interesuje go osoba, która dała mu zlecenie. Wtrąca się w dużo nie swoich spraw, mąci, miesza, a wszyscy po jego wizytach, jak po dotknięciu różdżką giną. Coś jest zdecydowanie nie tak.

Sielanka nie trwała długo, bowiem ciekawskim chłopakiem zaczęła interesować się policja. Ten, po wielu stresach, po rzeczach, których nigdy nie chciał zobaczyć, postanawia wyznać całą prawdę. I robi to, tyle, że jest ona zupełnie nieprawdziwa. Prawda nieprawdziwa? Otóż, tak. Teraz można zadać sobie pytanie, czy to wszystko było prawdziwe tylko w głowie Davida, czy może była to intryga, wobec której nikt nie chciał mu uwierzyć.

I z tym oto pytaniem, zostawia nas autor.

Rozczarował mnie brak konkretnego, jasnego wyjaśnienia. Cóż, chyba nie należę do osób, które lubią symbole i zakończenia w których trzeba się samemu wszystkiego domyślić.
Nie podobało mi się kolejno uśmiercanie wszystkich bohaterów, jakby autor nie wiedział, co ma z nimi zrobić. Wydaje mi się też, że za mało tajemnic, za mało wątków zostało wyjaśnionych. Liczyłam na naprawdę dobry koniec - dostałam grę słów.

Wątek samego Andreasa Corelli - bardzo dobry, intrygujący, ale co dalej? Wątek miłości Davida, dlaczego tak się skończył? Co się stało z nawiedzonym domem, w którym mieszkał David? Jaka była prawda? A przynajmniej - co było prawdziwe a co nie? Tyle, i jeszcze więcej mogę zadać sobie pytań na koniec. Wydaje mi się, że to za dużo.

Niemniej jednak książka jest niezła, pomysł także, Duży plus za postać Isabelli (która, jak myślę, także Wam się spodoba) i opisy Barcelony.

Moja ocena 6/10