wtorek, 19 czerwca 2012

1. Carlos Ruiz Zafón - Gra anioła

"Gra anioła"
Carlos Ruiz Zafon

     Do moich rąk niedawno wpadła książka legenda jednego z najlepszych hiszpańskich pisarzy.
    Utwór liczący ponad 600 stron zdążyłam przeczytać w trzy dni.
Po uprzednim przeczytaniu "Cieniu wiatru" tego samego autora liczyłam, że "Gra anioła" będzie czymś zupełnie innym. Czy się przeliczyłam?

    Nazywana fenomenem, klasą samą w sobie i przepięknym obrazem Barcelony. Każdy słyszał o "Grze anioła". Wyzwala różne emocje, od wzruszenia po strach i złość, ale nie da się obok niej przejść obojętnie. Ja także nie umiałam.
   Książka jest pięknym obrazem Barcelony w latach dwudziestych dwudziestego wieku, urzekające opisy, sprawiające, że mamy ochotę pojechać tam natychmiast.
Nie da się nie zauważyć, że autor pięknie wyraża się o książkach i przedstawia nawet wiekową księgarnię, w której na pewno każdy miłośnik literatury chciałby się choć raz znaleźć.
   Fabuła utworu "kręci się" wokół dwóch bohaterów - Davida, pisarza - marzyciela, i Andreasa Corelli - tajemniczej postaci, której znakiem rozpoznawczym jest anioł. Nie brakuje także postaci, które nadają temu wszystkiemu trochę blasku, chociażby Isabella, niesforna, młoda dziewczyna, która chce dojść do upragnionego celu.
 
  Na tyle, na ile pierwsza połowa książki podobała mi się, druga o wiele mniej. Zostaje nam przekazana tajemnica, którą my, czytelnicy, musimy rozwikłać. Trudzimy się, męczymy, a to się wikła i wikła jeszcze bardziej, co mamy, biedni, począć? Z nadzieją, że autor, jako jedyna osoba świadoma, ujawni nam wszystko w pewnym momencie brniemy dalej i dalej. Ale zaraz... o co chodzi? Tu nic się nie wyjaśnia, to się miesza jeszcze bardziej!

    Poznajemy młodego chłopaka imieniem David, który całe swoje życie wiąże z pisaniem, i jego wielbiciela, Andreasa Corelli, który jest dziwnie niepokojącą postacią. Ten oto osobnik wprawiający nas w dziwnego rodzaju zainteresowanie, proponuje młodemu Davidowi napisanie książki za sto tysięcy franków i wyleczenie go z choroby. Tamten zgadza się, czego są później niezbyt ciekawe konsekwencje, bowiem do książki wdziera się siła nadprzyrodzona! A może ona była tam od początku...?

Mimo wielu wątków pobocznych, tak naprawdę wszystko kręci się wokół oferty Corelliego. Nie możemy uwolnić się od myśli - czy David napisze tę książkę, czy nie? Bo chłopak wcale się tak do tego nie kwapi, jak na początku. Bardziej interesuje go osoba, która dała mu zlecenie. Wtrąca się w dużo nie swoich spraw, mąci, miesza, a wszyscy po jego wizytach, jak po dotknięciu różdżką giną. Coś jest zdecydowanie nie tak.

Sielanka nie trwała długo, bowiem ciekawskim chłopakiem zaczęła interesować się policja. Ten, po wielu stresach, po rzeczach, których nigdy nie chciał zobaczyć, postanawia wyznać całą prawdę. I robi to, tyle, że jest ona zupełnie nieprawdziwa. Prawda nieprawdziwa? Otóż, tak. Teraz można zadać sobie pytanie, czy to wszystko było prawdziwe tylko w głowie Davida, czy może była to intryga, wobec której nikt nie chciał mu uwierzyć.

I z tym oto pytaniem, zostawia nas autor.

Rozczarował mnie brak konkretnego, jasnego wyjaśnienia. Cóż, chyba nie należę do osób, które lubią symbole i zakończenia w których trzeba się samemu wszystkiego domyślić.
Nie podobało mi się kolejno uśmiercanie wszystkich bohaterów, jakby autor nie wiedział, co ma z nimi zrobić. Wydaje mi się też, że za mało tajemnic, za mało wątków zostało wyjaśnionych. Liczyłam na naprawdę dobry koniec - dostałam grę słów.

Wątek samego Andreasa Corelli - bardzo dobry, intrygujący, ale co dalej? Wątek miłości Davida, dlaczego tak się skończył? Co się stało z nawiedzonym domem, w którym mieszkał David? Jaka była prawda? A przynajmniej - co było prawdziwe a co nie? Tyle, i jeszcze więcej mogę zadać sobie pytań na koniec. Wydaje mi się, że to za dużo.

Niemniej jednak książka jest niezła, pomysł także, Duży plus za postać Isabelli (która, jak myślę, także Wam się spodoba) i opisy Barcelony.

Moja ocena 6/10





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz