"Nieprzyjaciel Boga"
Bernard Cornwell
Oto przede mną druga część trylogii Cornwella! Czy okaże się lepsza od części poprzedniej, czy będzie tylko niepotrzebnym przedłużeniem?
W części drugiej uwaga skupiona jest przede wszystkim na religii - jest jej mnóstwo, pokazanej w każdy możliwy sposób - szukanie trzynastu skarbów Brytanii (przez Merlina oczywiście), obrzędy pogańskie, które zaczynają zanikać z powodu rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa, a i pewien bardzo interesujący kult bogini Izydy. Czy taka dawka religii w każdej możliwej formie jest łatwa do przełknięcia?
Na szczęście, tak. Jedna z rzeczy, za którą bardzo chwalę autora to właśnie wątki religijne, tu mi ich nie brakuje i jest to zdecydowanie mocna strona książki. Nawet jeżeli czytelnik jest znudzony jakimiś głupimi skarbami albo zadaje sobie pytanie po kiego grzyba musi tyle wiedzieć o poganach, jestem pewna, że zainteresuje się tajemniczą Izydą.
Utwór jest na pewno o wiele bardziej dynamiczny i dopracowany niż poprzednia część, widać, że Cornwell miał konkretny pomysł i nie bał się go realizować.
W części drugiej nie da się nie zwrócić uwagi na wprost fenomenalnie zarysowane postacie - Derfla, Artura, Lancelota, Ginewry... mogę tak wymieniać bez końca.
Wielki, wielki plus za pokazanie silniejszej strony Artura, o ile w pierwszej części był on spokojny i zrównoważony, o tyle teraz porządnie się rozhulał. Bardzo dobry portret męża stanu, osoby sprawiedliwej i pogodnej, wielkiego wojownika.
Ginewra, rudowłosa piękność, na jej widok mężczyźni miękną, która z nas by tak nie chciała? Ale nie to urzekło mnie w tej postaci, a jej spryt i mądrość. Były też cechy, których w niej nie cierpiałam, jak chociażby upór czy wygórowana ambicja.
Mówi się, że jeżeli postać z książki lub filmu wywołuje w nas silne emocje, nie cierpimy jej lub kochamy ją to wtedy właśnie jest dobrze przedstawiona.
Postacie z "Nieprzyjaciela Boga" niewątpliwie wywołują wiele emocji i jest to następny plus.
Oprócz skupiania się na losach książkowych bohaterów, którzy z biegiem czasu (stron) stają się naszymi przyjaciółmi lub wrogami, obserwowania jak to świat się zmieniał, a chrześcijanie domagali się wszystkiego, co najlepsze zobaczymy Brytanię w V wieku. Brytanię mroczną, Brytanię straszną, Brytanię krwawą, pełną tego samego zła, co w poprzedniej części książki.
Bitwy, bitewki, wojenki - tego nie brakuje! Artur nie próżnuje, wysyła swoich wojów na coraz to nowe potyczki, a Ci wracają... no właśnie? Z tarczą, czy na tarczy?
Polecam przeczytać - przekonacie się.
Książka lepsza od poprzedniczki, stawia poprzeczkę nieco wyżej.
Moja ocena 7/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz