"Excalibur"
Bernard Cornwell
Po sukcesie dwóch poprzednich części, nie mogłam pozwolić sobie na odpuszczenie trzeciej - ostatniej i decydującej. Zżerała mnie ciekawość, co też stanie się z Arturem i Ginewrą, jak tam Lancelot? Chcę wiedzieć więcej o Merlinie i jego pomocnicy Nimue! Tak, było wiele wątków, o których musiałam wiedzieć, jak się skończyły.
W porównaniu z dwiema poprzednimi częściami ta jest najbardziej żywa, dzieje się w niej najwięcej. Może nie jest na tyle dopracowana, co "Nieprzyjaciel Boga" (część druga), ale nie mogę narzekać.
Któż okazał się wiernym sługą, a kto zdrajcą? Łatwo się domyślić, że nie Derfel. A może? Kto wie...
W tej części uwaga skupiona jest przede wszystkim na wojnie prowadzonej przez Artura i niechęci ludzi do młodego króla - Mordreda. Widzimy także, tak jak w poprzedniej części, rozpowszechniające się chrześcijaństwo. A co z Merlinem? Nie musicie się martwić, i ten wątek zostanie wyjaśniony.
Wojna... to coś, czego Artur nie lubi. Co z tego? Musi walczyć, musi bronić się i wydrzeć innym zwycięstwo. I tak trzymać! Autor nie szczędzi opisów rzezi, odpoczynków po bitwie, czy jakichkolwiek innych informacji. Czytelnik może się idealnie wczuć, to bardzo ważne.
Co słychać u niezbyt lubianego króla Mordreda? Mordredowi niestety (ciekawe dlaczego...) nie spodobał się pomysł zastąpienia go innym mężczyzną, więc zbuntował się przeciwko Arturowi, i razem ze swoim diabelskim charakterkiem zbudował niesamowitą intrygę. Co na to Artur? Ujawnię tylko, że dużo, dużo krwi się przeleje przez młodego króla...
Czy mężczyzna jest w stanie swojej ukochanej wybaczyć wszystko? Ale jak możemy zdefiniować "wszystko"? Zdradę, opętanie, chorobę? Może opuszczenie go czy cokolwiek innego?
Zostajemy postawieni przed problemem, czy Artur powinien wybaczyć Ginewrze, to co zrobiła, i kiedy w końcu dowiemy się, jaka była jego decyzja, czy była ona słuszna?
Wątek który mnie troszkę rozczarował to wątek Merlina. Nie dlatego, że był słabszy, odbiegał od książki, czy cokolwiek innego... Był po prostu smutny. Nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś innego.
Ale tutaj następny plus - postać Nimue! Zdążyłam znienawidzić tę postać, zdążyłam ją przekląć. Jest jedną z najlepiej przedstawionych postaci w całej trylogii. Wątek jej i Merlina, to jest to!
Podsumowując książka lepsza od poprzednich części. Może nie jest dopracowana na ostatni guzik, ale nie brak w niej niczego - dynamiki i ciekawych wątków, takich jak wojna czy miłość. Bardzo umiliła mi czas.
Po przeczytaniu wszystkich trzech części bardzo zauważalnie zżyłam się z bohaterami, to jest coś, co rzadko mi się zdarza i za to autor u mnie zapunktował. Byłam z Arturem czy Derflem całe jego życie, dotykałam stron tak jakbym dotykała ich umysłów, i jestem dumna, że mogłam zapoznać się z takimi postaciami. Co tam zapoznać! Poznałam je z każdej strony, niektóre znienawidziłam, niektóre pokochałam. Obok tej trylogii nie da się przejść obojętnie.
Moja ocena 8/10
Kilka lat temu miałam fazę a legendy arturiańskie i pochłaniałam wszystko, co mi wpadło w ręce a ten temat :) Już mi trochę przeszło, ale chętnie bym kiedyś przeczytała ten cykl.
OdpowiedzUsuń