"Drugie życie pana Roosa"
Hakan Nesser
Drugi raz mam już w rękach książkę z Czarnej Serii. Tym razem jest ona nie Camilli Lackberg, a szwedzkiego pisarza - Hakana Nessera.
Zastanawiałam się, czy moje ponowne spotkanie ze skandynawskimi kryminałami będzie owocne. Czy było?
Stary pan Roos nie chce już żyć tak jak żył do tej pory, chce coś zmienić, a udaje mu się to, kiedy wygrywa w totolotka. Wreszcie może zrealizować swoje plany. Nie, pan Roos nie dzieli się pieniędzmi z żoną, ba, on jej nawet o nich nie mówi! Za to kupuje chatkę w lesie, która jest jego tajemnicą. Zwalnia się z pracy i zamiast do niej, jeździ do lasu, do swojego nowego domku. Aby jednak żona nie nabrała podejrzeń i nie zaczęła mu suszyć głowy, jeździ tam tylko w godzinach pracy, wieczory i weekendy spędza w domu, męcząc się straszliwie.
Tymczasem z ośrodka dla narkomanów ucieka Anna Gambowska, błąka się po lesie, przeżywa atak zboczeńca, aż w końcu znajduję pustą chateńkę. Postanawia się tam zatrzymać. Zmęczona dziewczyna, odpoczywa w domku jakiś czas, a przebywając rankiem na podwórzu zauważa intruza, nikogo innego jak pana Roosa. Nie ma jak uciec, ponieważ w środku zostały wszystkie jej rzeczy. Zdolna Anna zauważa, że intruz wyjechał i powraca do chatki, a po kilku dniach zaczynają ze sobą korespondować, aż wreszcie spotykają się twarzą w twarz.
Wynika z tego wielki galimatias, bowiem Anna wplątuje Valdemara Roosa w wielkie kłopoty, a nawet... morderstwo.
W drugiej części książki pojawia się inspektor Barbarotti, który spadając z dachu nieszczęśliwie złamał sobie nogę, i teraz zamiast pracować, musi leżeć wśród chorych. Jednak nawet w szpitalu nie ma spokoju, bowiem przychodzi do niego pielęgniarka - niejaka pani Roos, i prosi go o pomoc. Mówi, że zaginął jej mąż Valdemar Roos.
Barbarotti nie za bardzo chce się tym wszystkim zajmować, i prosi kobietę, aby udała się na posterunek i powiadomiła o zaginięciu (czego jeszcze nie zrobiła). Potem jednak zaczyna bardzo interesować się tym wszystkim, i razem ze swoją przyjaciółką z policji próbuje rozwikłać sprawę pana Roosa. A sprawa taka łatwa nie jest. Mogę stwierdzić, że z każdą stroną Barbarottiemu wszystko jeszcze bardziej się gmatwa.
Z jednej strony widzimy Annę i Valdemara (także to, co robią w czasie kiedy wszyscy ich szukają), z drugiej strony Barbarottiego, dla którego niepojęte jest zniknąć bez słowa.
Książka bardzo przyjemna, na ciepłe, wiosenne wieczory, i na te upalne, letnie. Opowieść relaksująca, skłaniająca do myślenia, co będzie dalej. Pierwsza część jest bardziej obyczajowa niż kryminalna, ale mnie to pasowało.
Jedna rzecz, która bardzo mi się nie spodobała i zepsuła wszystko - ZAKOŃCZENIE. Tak, jak cała książka bardzo mi się podobała, tak koniec, jak dla mnie, tragiczny. Nienawidzę zakończeń, które nie są zakończeniami. Nienawidzę TAKICH zakończeń. Okropne.
Moją oceną dla tej książki miało być 8/10, bowiem uważałam ją za bardzo dobrą. Dopóki nie przeczytałam zakończenia. Teraz tylko 7/10.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz