środa, 27 czerwca 2012

7. Hakan Nesser - Drugie życie pana Roosa

"Drugie życie pana Roosa"
Hakan Nesser

     Drugi raz mam już w rękach książkę z Czarnej Serii. Tym razem jest ona nie Camilli Lackberg, a szwedzkiego pisarza - Hakana Nessera.
    Zastanawiałam się, czy moje ponowne spotkanie ze skandynawskimi kryminałami będzie owocne. Czy było?

  Trudno mi opisać tę książkę, i nie wiem dlaczego. Pierwsza część książki opowiada o tytułowym bohaterze - Valdemarze Roosie i młodej narkomance Annie.
Stary pan Roos nie chce już żyć tak jak żył do tej pory, chce coś zmienić, a udaje mu się to, kiedy wygrywa w totolotka. Wreszcie może zrealizować swoje plany. Nie, pan Roos nie dzieli się pieniędzmi z żoną, ba, on jej nawet o nich nie mówi! Za to kupuje chatkę w lesie, która jest jego tajemnicą. Zwalnia się z pracy i zamiast do niej, jeździ do lasu, do swojego nowego domku. Aby jednak żona nie nabrała podejrzeń i nie zaczęła mu suszyć głowy, jeździ tam tylko w godzinach pracy, wieczory i weekendy spędza w domu, męcząc się straszliwie.   
      Tymczasem z ośrodka dla narkomanów ucieka Anna Gambowska, błąka się po lesie, przeżywa atak zboczeńca, aż w końcu znajduję pustą chateńkę. Postanawia się tam zatrzymać.  Zmęczona dziewczyna, odpoczywa w domku jakiś czas, a przebywając rankiem na podwórzu zauważa intruza, nikogo innego jak pana Roosa. Nie ma jak uciec, ponieważ w środku zostały wszystkie jej rzeczy. Zdolna Anna zauważa, że intruz wyjechał i powraca do chatki, a po kilku dniach zaczynają ze sobą korespondować, aż wreszcie spotykają się twarzą w twarz.
  Wynika z tego wielki galimatias, bowiem Anna wplątuje Valdemara Roosa w wielkie kłopoty, a nawet... morderstwo.

     W drugiej części książki pojawia się inspektor Barbarotti, który spadając z dachu nieszczęśliwie złamał sobie nogę, i teraz zamiast pracować, musi leżeć wśród chorych. Jednak nawet w szpitalu nie ma spokoju, bowiem przychodzi do niego pielęgniarka - niejaka pani Roos, i prosi go o pomoc. Mówi, że zaginął jej mąż Valdemar Roos.
    Barbarotti nie za bardzo chce się tym wszystkim zajmować, i prosi kobietę, aby udała się na posterunek i powiadomiła o zaginięciu (czego jeszcze nie zrobiła). Potem jednak zaczyna bardzo interesować się tym wszystkim, i razem ze swoją przyjaciółką z policji próbuje rozwikłać sprawę pana Roosa. A sprawa taka łatwa nie jest. Mogę stwierdzić, że z każdą stroną Barbarottiemu wszystko jeszcze bardziej się gmatwa.

    Z jednej strony widzimy Annę i Valdemara (także to, co robią w czasie kiedy wszyscy ich szukają), z drugiej strony Barbarottiego, dla którego niepojęte jest zniknąć bez słowa.

   Książka bardzo przyjemna, na ciepłe, wiosenne wieczory, i na te upalne, letnie. Opowieść relaksująca, skłaniająca do myślenia, co będzie dalej. Pierwsza część jest bardziej obyczajowa niż kryminalna, ale mnie to pasowało.

Jedna rzecz, która bardzo mi się nie spodobała i zepsuła wszystko - ZAKOŃCZENIE. Tak, jak cała książka bardzo mi się podobała, tak koniec, jak dla mnie, tragiczny. Nienawidzę zakończeń, które nie są zakończeniami. Nienawidzę TAKICH zakończeń. Okropne.

Moją oceną dla tej książki miało być 8/10, bowiem uważałam ją za bardzo dobrą. Dopóki nie przeczytałam zakończenia. Teraz tylko 7/10.
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz